<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Zawsze razem z młodzieżą">
<author_1="J. W.">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-11">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Tym bardziej starałam się o dobro dzieci, żeby z tych niedożywionych malców wyrośli uczciwi, prawdziwi ludzie.
A po wojnie też było bardzo trudno. Pamiętam – w latach dwudziestych powstawały pierwsze komitety rodzicielskie. Walczyliśmy o opał dla szkoły, o stałe dożywianie dzieci i o pomoc w ubraniu na zimę. Raz – były już wtedy dwie szkoły, ja kierowałam żeńską – zebraliśmy z kierownikiem męskiej szkoły wszystkich rodziców, żeby coś poradzić na brak opału.
Zebranie było burzliwe. Robotnicy – rodzice z goryczą i bólem porównywali warunki nauki ich dzieci z tymi, jakie miały dzieci uprzywilejowanych w prywatnym gimnazjum. Wysłaliśmy wtedy delegację rodziców do Zarządu Miejskiego.
Ach, cóż to się potem działo. O mało nie usunęli nas z kierownictwa obu szkół – za wywrotową robotę. A wtedy kopalnie zamykano, wybuchały strajki i dzieci potrzebowały więcej pomocy niż kiedykolwiek.
Tak... – Jadwiga Leszczyńska powoli odwraca się od wspomnień. Dorzuca jeszcze: – Wtedy zaczynało się pracę w innych warunkach niż dziś. A przecież nigdy tej pracy nie przestawałam kochać.
Pracowałam zawsze na niwie pedagogiczno-metodycznej. Całymi latami prowadziłam   rejonowe konferencje nauczycieli.
A kiedy przyszły władze radzieckie prowadziłam sekcję metematyczną w gabinecie metodycznym. Swoją pracą tylko zdobyłam sobie zaufanie władzy radzieckiej – przecież nie znała nas zupełnie
Wyrywa mi się, może po tym wszystkim co usłyszałam, nieusprawiedliwione niczym pytanie.
 Czy ta nędzna, zatłoczona dziećmi ponad wszelką miarę szkoła, ta nauczycielska pensyfka, która trzeba było wspierać korepetycjami i cały rozpaczliwy obraz nędznego miasteczka nie przeraził młodej, niedoświadczonej dziewczyny? – Ledwie zabrzmiało to pytanie, uczułam, zawstydzenie. Ale Jadwiga Leszczyńska spojrzała na mnie wyrozumiale, jakby mi miała tłumaczyć poraz dziesiąty zawiłości trójkątów prostokątnych:
To było moje powołanie. Chciałam być nauczycielką. I ostatecznie – powiedziała ciepło – jak pani widzi, nie zniechęciłam się!
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>